Poszukiwania idealnego lakieru do paznokci w odcieniu cielistym uważam za oficjalnie zakończone. Po wielu próbach, z podkulonym ogonkiem kolejny raz powróciłam do Inglota. Bez efektu paznokci nieboszczyka, sinych tonów, bez smug, bez prześwitów, drobinek, perły... zdeterminowana dyskwalifikowałam wszystkich poprzedników, reprezentujących owe cechy i wreszcie w moje ręce wpadł Inglot 874- od dziś mój szczęśliwy numerek (pewniak) ;)
Kolor cielisty jest niezastąpiony, kiedy stawiam na elegancję i skromny
wygląd. To mój pewniak podczas egzaminów. Świetnie sprawdza się również
wtedy, kiedy mam ochotę odpocząć od intensywnych barw na paznokciach. To
nie tylko kolor uniwersalny, ale i bardzo opłacalna inwestycja, bo będę
po niego sięgała jeszcze wiele razy. Klasyka w Inglotowskim wydaniu
zawsze się obroni.
Opakowanie:
Buteleczka charakterystyczna dla Inglota, pędzelek dosyć wąski, ale przy tym bardzo wygodny i precyzyjny.
Cechy produktu:
Lakier, jak już wcześniej wspomniałam,
moim zdaniem ma idealny odcień beżu. Pasuje do mojej jasnej skóry i nie
podbija brzydkich szarych tonów. Ma kremowe wykończenie.
Stuprocentowe
krycie zapewnia nałożenie dwóch warstw. Trwałość standardowa, z bazą utwardzającą wynosi 4-5 dni.
Pojemność: 15ml
Cena: 20zł
Gdzie kupić?: Wyspy i sklepy firmowe INGLOT
Jak Wam się podoba? Bo mi bardzo :)
Jestem ciekawa, jaki jest Wasz faworyt w kategorii cielistych odcieni?



